Mecenas Danuta Wawrowska pozwana do prokuratury - aktualizacja.

  W Niedziele 19 XI  kolejne wiadomości z dzisiejszego przesłuchania. ( ze względu na dobro dochodzenia, wiecej informacji na razie nie podam )

Czy są dziennikarze zainteresowani tym tematem ?

tel. 506 930 020   Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Historia kłamstwa i bandytyzmu, jak brat zadręczył brata.  Prawdziwa historia łotrostwa, szwindli prawników i sądów , czyli jak "zgodnie z prawem" brat zadręczył  brata. Stenogram w opisie. Na nagraniu wyraźnie słychać, jak sąsiadka D mówi bratu co jej opowiadała moja mama, że jak chodziła do nich w odwiedziny to oni ja bili, wyganiali nie wpuszczali do mieszkania, mówiąc, ze skoro majątek został zapisany na wnuczkę, to niech tam chodzi w odwiedziny, po śmierci jej męża, gdy wyszedł na jaw testament, do mieszkania na ul. Wróblewskiego ( wykupionego na własność za pieniądze taty)

 

Proszę dzwonić pisać w tym tygodniu, ( puki mam jeszcze dobry nastrój, jak przyznałem się półtora roku temu, choruje na przewlekłą depresje.


W dniu 14 listopada byłem na słupskiej policji złożyć w tej sprawie zeznania, czyli potwierdziłem to co napisałem wcześniej. W przeciągu około 2 tygodni dowiemy się o decyzji prokuratury, czy sprawa zostanie umorzona, czy prowadzona dalej. W trakcie przesłuchania okazało się, że pani policjantka była bardzo zdziwiona moją interpretacją nagrania poniżej. Postanowiłem zatem sporządzić stenogram i zrobić głośniejsze nagranie. Posłuchajcie i porównajcie. Na nagraniu wyraźnie słychać, jak sąsiadka D mówi bratu co jej opowiadała moja mama, że jak chodziła do nich w odwiedziny, (po śmierci jej męża, gdy wyszedł na jaw testament) to oni ją bili, wyganiali, nie wpuszczali do mieszkania, mówiąc, że skoro majątek został zapisany na wnuczkę, to niech tam chodzi w odwiedziny ( do mieszkania brata na ul. Wróblewskiego,  wykupionego na własność za pieniądze taty)

Moja mecenas Danuta Wawrowska, po pokazaniu jej tego nagrania w lipcu 2014 roku, powiedziała, że nie wnosi ono nic nowego do sprawy! Przypomnę, że ta pani uważa siebie, za wielką obrończyni praw kobiet !

DANUTA WAWROWSKA -  prawniczka,  właścicielka Kancelarii Prawniczej. Wiceprzewodnicząca Rady Kobiet przy Przezydencie Miasta Słupska, Prezeska  Stowarzyszenia „Kobiecy Słupsk”  Feministka, członkini Stowarzyszenia Kongres Kobiet w Warszawie

 

 Stenogram.

Brat Darek – Bo to jest moja własność ( kłamstwo, sprawa dopiero była w sądzie)

Sąsiadka D – Pana własność, szkoda

Brat Darek – Proszę się nie wtrącać

Sąsiadka D – Ja się nie wtrącam, tylko chce spokojnie w domu usiedzieć … pana własność … własność jeszcze nie wiadomo czyja będzie

Brat Darek – Proszę się nie wtrącać

Artur Mazur – Jeszcze sąsiadkę straszysz, sąsiadkę straszysz

Brat Darek – Proszę się nie wtrącać

Artur Mazur – Kogo jeszcze będziesz straszył ?

Brat Darek – Nikogo nie straszę

Sąsiadka D. – Własność. Opowiadała mi pana matka, coście z nią wyprawiali jak chodziła tam do was, jeszcze mogę zmienić zeznania, bo nie chciałam nic mówić, ale mogę iść i powiedzieć.

Brat Darek M. – Proszę panią testament jest nie do podważenia

Artur Mazur – Wszystko jest do podważenia

Sąsiadka D. – .Jest do podważenia. Opowiadała mi coście z nią wyprawiali, tam jak do was chodziła na Wróblewskiego, żeście ją bili, wyganiali i różne rzeczy … ( mieszkania brata na ul. Wróblewskiego, wykupionego na własność za pieniądze taty)

Artur Mazur – O to coś nowego, ja o tym nic nie wiem.

Brat Darek – … kłamie ... niezrozumiale

Artur Mazur – Wyganiali ją ?

Sąsiadka D. – Tak wyganiali ją stamtąd , bo tu … To wszystko przypisane jest na wnuczkę, czy na kogoś … żeby przyszła do Was ( pokazując w moją stronę)

Brat Darek – Po prostu nie jest pani poinformowana …

Sąsiadka D. – Wiem to od pana matki, bo mi to opowiadała

Brat: Darek – Proszę się nie wtrącać w miarę możliwości

Artur Mazur – Dlaczego ktoś ma się nie wtrącać. Sąsiedzi mają się nie wtrącać

Sąsiadka D. – Nie wtrącałam się i nie powiedziałam tego co mogłam powiedzieć, dlatego nie chciałam się wtrącać, a teraz mogę zmienić zeznania i będę się wtrącać bo chce mieć spokój tutaj, a nie awantury

---------------------------------------------------------------------
Kto Smerfowi pomoże, co ma powiedzieć, jakich użyć argumentów? Znowu nikt ?
Zaczęło się śledztwo w sprawie kombinatorskich przestępczych działań prawniczki Danuty Wawrowskiej, feministki, lewackiej działaczki , fanki marksistowskiej partii Razem, polegające na oszukańczym, przestępczym prowadzeniu obrony, na niekorzyść swojego klienta Smerfa Marudy, tak, że przegrał w sądzie ze swoim bratem kłamcą i bandyta Dariuszem M. , a apelacja odbyła się bez Smerfa i jego adwokata, bo pani Wawrowska, ... "zapomniała" odebrać wezwanie na apelacje. W piątek 3 listopada idę na przesłuchanie na ustecką Policję. Dochodzenie prowadzi sierżant Piotr Dobosz.

 

Prawdziwa historia łotrostwa, szwindli prawników i sądów , czyli jak "zgodnie z prawem" brat zadręczył brata. Stenogram w opisie. Na nagraniu wyraźnie słychać, jak sąsiadka D mówi bratu co jej opowiadała moja mama, że jak chodziła do nich w odwiedziny to oni ja bili, wyganiali nie wpuszczali do mieszkania, mówiąc, ze skoro majątek został zapisany na wnuczkę, to niech tam chodzi w odwiedziny. , po śmierci jej męża, gdy wyszedł na jaw testament, do mieszkania na ul. Wróblewskiego ( wykupionego na własność za pieniądze taty)

 

Skoro nikt nie chciał pomóc, wysłałem tak jak jest, czyli byle jak napisane i zapewne nic to nie da. Prawnik zawsze może się wytłumaczyć pomrocznością jasną albo ciemną lub rozbrajając.

 

powiedzieć że był za głupi. Cały pozew wraz z załącznikami i filmami., Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

 UZASADNIENIE

  1. Nie odebrała wezwania z poczty na rozprawę apelacyjną !!! , pomimo dwukrotnego awizowania i tym samym rozprawa 20.05.2016 r odbyła się tylko z udziałem sądu i strony przeciwnej.

Bezsporne niedbalstwo lub i celowe działanie.

 

2. Nigdy nie wykorzystała w procesie filmu z 2014 roku, gdzie jak widać mój brat znęcał się, szantażował własna matkę, aby zmieniła testament.

 

Po obejrzeniu tego filmu w lipcu 2014 roku mec. Danuta W. powiedziała, że nie wnosi on nic nowego do sprawy i jest już za późno na to. Z filmu wyraźnie wynika, że mój brat znęcał się, szantażował własna matkę, aby zmieniła testament. Podkreślenia wymaga fakt, że pani Danuta W. jest prezeską słupskiego stowarzyszenia Kobiecy Słupsk, czyli powinna walczyć i bronić wszelkich prawa kobiet i przeciwstawiać się znęcaniu nad nimi.

 

3. Pomimo moich wielokrotnych próśb, zarówno słownie, jak i na piśmie, aby zastosować , użyć Art. 945. § 1. Testament jest nieważny, jeżeli został sporządzony: - 2) pod wpływem błędu, 3) pod wpływem groźby nigdy tego nie podniosła w sądzie.

 

Bezsporne, wydruki z korespondencji

Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

 

4. Uniemożliwianie mi samemu przestawienia zarzutów z punktu 2, poprzez zabranie mi na rozprawie w dniu 18 grudnia 2016, 4 stronicowego pisma z 26 listopada 2015 r i uniemożliwienie mi odczytania go. Całe pismo w załączniku nr 1

 

5. Uniemożliwienie mi odzyskania tego pisma 26 listopada 2015 r, ( przez przypadek skasowałem oryginał) o co prosiłem zarówno mailem jak i osobiście. Pani mecenas nie chciała mi zrobić nawet kopi. Dopiero zrobiłem sobie zdjęcia tego pisma z akt sądy.

.

 Danuta Wawrowska prawnik Ustka

Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

6. Nie ustosunkowaniu się do pierwszego projektu w/w pisma, który wysłałem 18 listopada 2015 Załącznik nr 2

  Danuta Wawrowska prawnik Ustka

7. Nie chciała ze mną konsultować i rozmawiać o treści apelacji. Na moje sugestie odpowiadała mi, że ma swoją wizje prowadzenia sprawy, a ja niestety zaufałem jej.

 Danuta Wawrowska prawnik Ustka

Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

Więcej znajda państwo w materiałach z sądu Sygn. akt IX Ns 47/13, IV Ca 225/16 oraz na stronie http://www.oszust-darek-z-ustka-pabianice.pl , gdzie informacje będą na bieżąco uzupełniane. Przepraszam za nieład i chaos, ale nie potrafię o tym normalnie myśleć i pisać.

 

Artur Mazur

506 930 020

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Załączniki:

1. Ksero pisma z 26 listopada 2015 r

2. Ksero pisma z 18 listopada 2015

3. Płyta DVD z filmem.

 

DANUTA WAWROWSKA - prawniczka, absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, właścicielka Kancelarii Prawniczej.

Wiceprzewodnicząca Rady Kobiet przy Przezydencie Miasta Słupska, Prezeska  Stowarzyszenia „Kobiecy Słupsk”, którego głównym celem jest inicjowanie aktywności kobiet w regionie.  Feministka, członkini Stowarzyszenia Kongres Kobiet w Warszawie, pełnomocniczka Regionalna Kongresu Kobiet w Słupsku, członkini honorowa stowarzyszenia "Alimenty To Nie Prezenty".  Społeczna asystentka posłanki Nowoczesnej Ewy Lieder.

Załącznik 1

Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

 

Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

 Danuta Wawrowska prawnik Ustka Słupsk

Załącznik nr 2 Ksero pisma z 18 listopada 2015

W związku z przeciągającym się postępowaniem spadkowym oraz ujawnieniem nowych faktów, chce złożyć rozszerzone wyjaśnienia dotyczące całej tej sytuacji. Nie chciałem wcześniej mówić o tych przykrych dla mnie i traumatycznych wydarzeniach, ale widzę, że nie mam wyjścia.

Chciałbym przypomnieć jak to się zaczęło, w 1999 roku, zbankrutowała mi firma, a w październiku 2000 roku wróciłem, przeprowadziłem się znowu do domu rodzinnego do Ustki na ul. Leśna  . W związku z długami, zaczem prosić rodziców, aby mnie wydziedziczyli, a moją część spadku przekazali na moje dziecka. Po dość długim okresie w 2002 roku dowiedziałem się, że tak zrobili, co mnie satysfakcjonowało. Cała rodzina, sąsiedzi wiedzieli, że to były takie lipne testamenty, co jest w ich zeznaniach. Po śmierci ojca, wiedziałem, że brat naciskał na mamę, aby zmieniła testament, bo w razie jej śmierci, majątkiem nie będą zarządzać dzieci, tylko ich opiekun prawny, czyli moja była żona i ona może mnie „wyrzucić” z mieszkania na Leśnej a lepiej będzie jak on będzie „zarządzał majątkiem i sprawiedliwie go podzieli” Nie słyszałem wtedy o innych naciskach, zastraszaniu, groźbach, biciu i wyrzucaniu mamy z mieszkania przez brata i tak brutalnych próbach nakłaniania mamy do zmiany testamentu. Sama data napisania testamentu 23 grudnia, czyli w przeddzień wigilii, to niejako musiało dla mamy być dodatkowym element nacisku i zastraszania, że albo spędzi święta po śmierci męża na Leśnej , tylko ze mną, albo pojedzie na wigilię do Łodzi, do rodziny brata żony. Moja mama została zmuszona podstępem i groźbami do zmiany, a że nikomu o tym nie mówiła, jak również o zmianach samych zapisów, rodzi podejrzenie, że nawet nie do końca rozumiała co podpisuje, jakie to niesie konsekwencje prawne, tym bardziej, że w testamencie były wymieniane nazwiska i imiona wnuków, co mogło być dodatkowo mylące.

 

Jeszcze przed uprawomocnieniem się testamentu, 26 czerwca 2012 brat nakazał mi opuszczenie mieszkania na Leśnej  w przeciągu parę dni oświadczając, że nie interesuje go co teraz zrobię. Tym samym złamał przekazywaną wolę rodziców, że te mieszkanie na Leśnej ma być dla mnie i moich dzieci. Brat doskonale wiedział, że od lat choruje na depresje i z jej powodu mam spore kłopoty.

Korzystając z mojego złego samopoczucia, pod koniec lipca 2012, brat chodził po pokojach wczasowiczów i ich wyganiał pokazując testament, że niby on tu jest właścicielem i mają się wyprowadzać, okłamał ich, że dzień wcześniej była policja i wyprosiła wczasowiczów. Policja oczywiście była, ale w sprawie awanturującego się brata i wyprosili, ale brata z mieszkania. Parokrotnie zakręcał też złośliwie główny zawór gazu. Przyznaje się, przy policjantach, że posiada klucz do mieszkania.` Dopiero po drugiej interwencji policji,brat przestał mię nachodzić i wyganiać wczasowiczów. Posiadam filmy z 2012 w trakcie interwencji policji,ale nie wnoszą one nic nowego i istotnego.

Ponadto mój brat próbował mnie sądownie wyeksmitować (pismo do sądy z dnia 17 lipca 2012 Sygn. Akt IX Ns 670/12) oraz spisać rzeczy ruchome należące do spadku argumentując , że nie wnoszę żadnych opłat za mieszkanie ( co było nieprawdą) i jemu powierzyć dozór nad mieszkaniem , a następnie po złożeniu przeze mnie apelacji, czyli ewentualnej konfrontacji w sądzie. 27 września 2012 wycofał wniosek o zabezpieczenie spadku. motywując, że z powodu upływu czasu , sprawa jest bezprzedmiotowa.

W następnych latach, brat parokrotnie usiłował siłą wyrzucić mnie z mieszkania, pod pretekstem niepłacenia, czynszu, oznajmiał, że mam spłacić całe zaległości w 3 dni, a jak nie to mam się wynosić. Nie chciał słuchać podawanych przeze mnie realnych terminów,kiedy będę w stanie po przyjeździe wczasowiczów, uregulować zaległości. Przed eskalacją działań powstrzymywało go tylko nagrywanie jego poczynań kamerą oraz wzywanie policji. Pamiętam co najmniej 4 takie policyjne interwencje.

 

Raz nawet włamał się do mieszkania, korzystając z otwartego lufcika w kuchni, wkładając rękę do środka, otworzył sobie całe okno, następnie zaczął myszkować po mieszkaniu i szufladach, obszedł wszystkie pokoje, gdy zobaczył, że w mieszkaniu są kamery, przesłonił ich obiektywy i rozpoczął demontaż zamka do drzwi wejściowych, chcąc zmienić zamek, było to 25 lipca 2014 r . Wiem od sąsiadów, że wcześniej wchodził również do pokoju wczasowiczów na parterze od ogródka i w nich myszkował, pomimo słownej ich interwencji. Oczywiście skutek był taki, ze wczasowicze się wyprowadzili i musiałem im oddawać pieniądze. Później w trakcie mojej interwencji i w czasie oczekiwania na przyjazd policji, brat kolejny raz próbował mnie siłą wypchnąć z mieszkania, słysząc to sąsiadka p. D zaczęła mówić, jak to naprawdę wyglądała sytuacja w listopadzie i grudniu 2012 r. po śmierci mojego ojca, jak mój brat, ze swoją żoną, nie wpuszczali mamy do swojego mieszkania na Wróblewskiego,bili ją i wyganiali, argumentując, że niech sobie idzie do wnuczki, skoro na nią jest testament, co pokazuje pod jaką presją i groźbami moja mama zmieniać testament i to w taki dzień 23 grudnia, dzień przed wigilią.

Mój brat wielokrotnie kłamał, np: w sprzeciwie do apelacji z 3.10.2012 r ( str. 53 )w że „nieprawdziwe są stwierdzenia, że syn Artur Mazur przez ostatnie 10 lat opiekował się swoją mamą oraz, że podobno przez hulaszczy tryb życia, alkoholizm,naruszanie czci doprowadził rodziców do desperacji i wydziedziczenia syna Artura, oraz , że Artur Mazur z domu rodzinnego na ul. Leśnej wyprowadził się w 1990 roku i nigdy więcej tam nie przebywał”

W zeznanie złożonych 21.05.2007 roku przed Sądem Rejonowym w Słupsku Sygn. akt III Rns 296/07 , Dariusz Mazur oświadczył, że jego brat mieszka na ul. Leśnej  .

Wszystkie zeznania sąsiadów i rodziny potwierdzają, że mieszkałem tam od jesieni 2000 r potwierdzić to mogą również moje dzieci,które prawie w każdy weekend do mnie przychodziły na ul. Leśną i tu spędzały również część wakacji,ferii. Często córka dzwoniła do mnie pytać jak się babcia czuje, czy mogą przyjść. Niestety mama już w latach 90-tych wpadała okresowo w tzw: złe humory i robiła wtedy wszystkim domownikom awantury pod byle jakim pretekstem. Po 2005 roku standardem była awantura co najmniej raz w tygodniu, a w 2006 to był to już horror. Dzieci musiały czasami z płaczem wracać do swojego domu, ponieważ ich babcia ganiała za wszystkimi z nożami, tasakami itp.

 

Brat skłamał również ,twierdząc, że to tylko on opiekował się matką, a wcześniej ojcem. Tata zmarł na zawał serca i do końca swojego życia to opiekował się swoją żoną, sam był w pełni sprawny. Do czasu mojej paromiesięcznej wyprowadzki w maj-listopad 2006 ( nie dało się już z mamą żyć spokojnie ), sam opiekowałem się mamą, robiłem obiady, sprzątałem w domu itp. Brat pojawiał się tam sporadycznie, pytał się często, czy nie przechować mamie pieniędzy i często takie od niej dostawał. Mama się wprost żaliła, że tak rzadko ją odwiedza.

Już wcześniej pod koniec 2005 brat chciał przejąć mieszkanie, podjudzał, nakłaniał mamę, aby mnie wygoniła z mieszkania na Leśnej, a jednoczesne proponował mamie przeniesienie się do Ośrodka Opiekuńczego na ul. Kopernika w Ustce, gdzie jak obiecywał, będzie miała wygody, jedzenie na czas, spokój i ciszę oraz towarzystwo . Aby spróbować uwiarygodnić zapisy w testamentach, napisał wniosek do komisji, alkoholowej, aby mnie skierować na przymusowe leczenie. Kiedy dostałem pierwsze wezwania potraktowałem, to jako żart, czy proces Kafki i nie stawiłem się. Różniej oczywiście sąd po zapoznaniu się ze sprawą wniosek oddalił. Stan mamy w tym czasie coraz bardziej się pogarszał, coraz częściej wpadała w swoje złe humorki i wywoływała awantury, już nawet parę razy w tygodniu. ( stan się dopiero poprawił w październiku 2006, jak zaczęła brać leki)

We wrześniu brat 2006 dopiął swego, mama zgodziła się zamieszkać w tym ośrodku, a mieszkanie zostało puste. 1 listopada, byłem kolejny raz odwiedzić tam mamę, ponieważ chciała odwiedzić cmentarz wyszliśmy na spacer. Po wizycie mama powiedziała, że nie chce wracać do tego ośrodka, bo są tam złe warunki i niedobre jedzenie. Poprosiła mnie, abym wrócił na Leśna i nią się zaopiekował, tak też zrobiłem.

Gdy mama 1 listopada 2006 roku wróciła z Domu Opieki mieszczącym się na ul. Kopernika w Ustce , na Leśną poprosiłem brata, aby pomógł mi znaleźć opiekunkę dla, mamy, w odpowiedzi usłyszałem, że dopóki ja tam mieszkam, to nic go nie interesuje,co się na Leśnej dzieje. Brat zaczął pomagać dopiero w maju, jak przejął konto bankowe mamy, które sam z mamą zakładałem, aby emerytura na nie przychodziła,wszystkie opłaty bank robił automatycznie, a stało się to krótko po tym, jak zażądał od mnie pieniędzy z mamy konta na jakieś zakupy, po mojej odpowiedzi, że oddam mu pieniądze, jak przedstawi paragony, czy rachunek. Niedługo po tym w ramach „oszczędności”, odmówił opiekunce płacenia za przychodzenie w sobotę. Mnie powiedział, ze jak chce takiej opieki, to niech sam za nią zapłacę, a przypomnę, że mama dostawała wysoką emeryturę po zmarłym mężu i pieniędzy nie brakowało. Brat nie musiał dokładać nic z własnej kieszeni , wprost przeciwnie, korzystał z pieniędzy mamy bez ograniczeń kontroli. W tym czasie pracowałem w mleczarni na 12 godzinnych zmianach, czyli łącznie z dojazdami przez 15 godzin nie było mnie w domu i mama musiała „sama sobie radzić”.

 

W związku z tymi nowymi okolicznościami oraz dość karkołomnym moim zadaniem dla lekarzy orzeczników, którzy nigdy mamy nie widzieli i nie rozmawiali, a mają wydawać opinie o jej poczytalności, z czasu sprzed ponad 10 lat temu.

wnoszę aby Wysoki Sąd wziął pod uwagę unieważnienie ostatniego testamentu z 23 grudnia 2012 zgodnie z Art. 945. § 1. Testament jest nieważny, jeżeli został sporządzony: pod wpływem groźby.

Potwierdzeniem tego są zeznania, sąsiadki p. Barbara D , która stwierdziła, że po śmierci Henryka Mazura, Darek M i jego żona zaczęli zastraszać, grozić, nie wpuszczać jej do swojego mieszkania oraz bić Justynę Mazur argumentując, że skoro testament jest na wnuczkę, to niech idzie sobie do wnuczki. Sam termin sporządzenia tego II testamentu z 23 grudnia 2012, mówi sam za siebie, zaledwie 2 miesiące po śmierci jej męża, kiedy jeszcze nie doszła do siebie oraz dzień przed wigilią.

 

Potwierdzają to również zeznania Stanisława O -

Jeden z młodzieńców miał kłopoty finansowe. Mama tych młodzieńców przychodziła do nas często, była podupadła chorą kobietą, przychodziła kilkanaście razy dziennie Oświadczyła , że jak syn Darek dowiedział się, że taki jest zapis, to kazał zapisać na siebieNie wiem nic, aby Justyna sporządziła testament

 

zeznania Wandy S -

I wówczas padło pytanie, dlaczego Artur Mazur został wydziedziczony. Ciocia nie była świadoma tego wpisu notarialnego, powiedziała, że został wydziedziczony, bo nie ma środków do życia, jest chory, nie jest w stanie założyć rodziny. Nie rozumiała tego wpisu. … Ciocia również powiedziała taki fakt,, że głównym celem jest zapewnienie warunków zamieszkania dla Artura Mazura, syn Dariusz otrzymał mieszkanie wykupione przez rodziców … Ciocia miała obawy, żeby ująć,Artura Mazura ze względów finansowych że komornik zabierze mieszkanie i o tym fakcie wiedział brat Dariusz M

 

zeznania Marii O -

O pierwszym testamencie to wiem, bo jej mąż mówił. Ja o drugim testamencie dowiedziałam się w czerwcu zeszłego roku … Zaraz o śmierci męża Justyna była bardzo przygnębiona Nie pamiętała wszystkiego,powtarzała swoje myśli. Jeszcze mówił H. Mazur , że sporządził testament na wnuki,... że Artur miał też jakieś sprawy w sądzie, nie chcieli by tu ktoś przyszedł na to mieszkanie i że najlepiej będzie jak testament będzie na wnuki. Zawsze mówili, że H. Mazur kupił mieszkanie dla syna Dariusza.

 

Zeznania Barbary D -

Wiem,że testament był na wnuczkę,bo syn Dariusz dostał mieszkanie na Wróblewskiego

 

Dopiero później się dowiedziałem się, że moi rodzice wbrew mojej prośbie, aby tylko moją część spadku, zapisali wszystko na moją córkę, bo tak im poradził prawnik, że wtedy będzie sprawiedliwie, ponieważ Dariuszowi M dali w latach 90-tych ok. 60 000 zł na kupno mieszkania na ul. Wróblewskiego oraz będzie jeszcze mu się należał zachowek. Przy takim założeniu obie strony dostałby po ok. 50 % spadku,czyli po równo.

W razie gdyby Wysoki Sąd nie przychylił się do uznania Art. 945 , to proszę, aby wysoki Sąd wziął również pod uwagę Art. 928. § 1. Spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego, jeżeli:

2) podstępem lub groźbą nakłonił spadkodawcę do sporządzenia lub odwołania

testamentu - uzasadnienie podane powyżej